piątek, 11 marca 2011

Kultura audiowizualna, martwamy5z i zamki

W tym wpisie chciałbym pokazać "drugą twarz" tego bloga. Poza analizami, obserwacjami, chciałbym zamieszczać tu aktualności ze świata koncertów, wszelkich wydarzeń muzycznych, które w jakiś sposób mnie interesują. Dodałem opcję etykiet (po prawej stronie od tekstu), także jeśli kogoś interesować będzie post związany wyłącznie z jedną dziedzina, wystarczy kliknąć i pojawi się lista pożądanych wpisów.

Na początku poprzedniego tekstu napisałem o powodach założenia bloga. Chciałbym napisać lekkie sprostowanie - pierwszym bodźcem, który wywarł na mnie wpływ była perspektywa zaliczenia przedmiotu "Wstęp do kultury audiowizualnej" poprzez założenie i regularne prowadzenie takiej witryny. To wydarzenie zmotywowało mnie do tego stopnia, że zacząłem się poważnie na taką opcją zastanawiać. Kropkę nad i postawiło jednak coś innego. W środę wieczorem miały zostać ogłoszone kolejne gwiazdy festiwalu Open'er. Zwykle ma to miejsce w czwartki po 20.00, jednakże z bliżej nieokreślonych przyczyn przyjemność ta została przełożona na dzień wcześniej. Nastawiłem swój odbiornik na 99.7 i słuchałem. W Programie Alternatywnym, gdzie zwykle tego typu ogłoszenia Open'erowe mają miejsce prowadząca - Agnieszka Szydłowska powitała Mikołaja Ziółkowskiego (o którym na pewno napiszę w przyszłości) - organizatora i "dowódcę" gdyńskiej machiny. I zaczęło się...

Pan Mikołaj miał zamiar ogłosić cztery zespoły, które wystąpią między 30 czerwca, a 3 lipca. Na pierwszy ogień poszła pochodząca z Północnej Irlandii formacja Two Door Cinema Club. Bardzo młody zespół, założony w 2007 roku, z jednym albumem na koncie - Tourist History. Płyta była dość dobrze przyjęta, po prostu fajne granie. Mają parę hitów jak Something Good Can Work czy I Can Talk. Zapowiada się dobry koncert. Drugim artystą okazał się Big Boi. Tutaj mamy do czynienia z połową jakże znanego i lubianego duetu OutKast znanego z takich przebojów jak Hey Ya!, Ms. Jackson czy nazwanego przez portal Pitchfork "najlepszą piosenką lat 2000-tych" B.O.B. (znanej również jako Bombs over Baghdad). Na samym koncercie Big Boia mogą trafić się pojedyncze utwory OutKasta, na co szczerze mówiąc bardzo liczę. Przed numerem trzy pan Ziółkowski pozwolił sobie na dłuższy wstęp. Następnego artystę ustawił pod względem występów na żywo na równi z takimi legendami jak the Chemical Brothers czy Daft Punk [sic!] (co szczerze mówiąc może być lekko przesadzone), podkreślił, że w zaledwie parę lat z grania małych klubowych występów wyrósł na międzynarodową gwiazdę. Zaznaczył również, że jego występ będzie zamykał cały festiwal (czyli zapewne o 0.00 lub 2.00 w nocy z niedzieli na poniedziałek 3.07). Tym artystą okazał się deadmau5. W tym momencie jedno z moich koncertowych marzeń stało się o wiele bardziej realne, co miało odzwierciedlenie w dosłownym podskoku z krzesła i wielkiej, wielkiej radości. O samym deadmau5ie usłyszałem po raz pierwszy mniej więcej w kwietniu, maju 2009 roku, kiedy ogłoszono, że będzie jednym z artystów goszczących na pierwszej edycji Selector Festivalu. Skuszony głównie koncertami Orbital i Franz Ferdinand zagościłem na te dwa czerwcowe dni na krakowskich błoniach, gdzie miały miejsce. Po opuszczeniu drugiego dnia terenu festiwalu, zgodnie ze znajomymi stwierdziliśmy, że występ deadmau5a, obok Orbital (który był przeżyciem iście metafizycznym...) był najlepszym na całej imprezie. Wtedy jeszcze prawie w ogóle nieznany, z zaledwie jednym hitem - I Remember, który dopiero przebijał się w radio, stworzył niezapomniane show. Wyposażony w jedynie stół mikserski, jeden telebim za sobą i charakterystyczną maskę myszy zagrał na równi z kolegami z mistrzami z Orbital. Po I Remember przyszedł czas na Ghosts 'n' Stuff, Hi Friend, Strobe, Some Chords, przerobioną przez Alexis Jordan piosenkę Brazil (2nd Edition) (nazwaną teraz jako Happiness) i ostatnio Animal Rights. Szczerze mówiąc już teraz nie mogę się doczekać na ten występ. Nie ma co więcej pisać, wystarczy pooglądać te występy na youtube, by ujrzeć ułamek z tego, czego będzie można doświadczyć na płycie gdyńskiego lotniska. Na koniec Mikołaj Ziółkowski zostawił równie smakowity kąsek, tyle, że już wielokrotnie przeze mnie smakowany. Przed główną gwiazdą festiwalu, jaką niewątpliwie jest Coldplay, wystąpi zespół the National. Osobiście uznaje tych muzyków obok Arcade Fire za prawdopodobnie na dzień dzisiejszy najważniejszy zespół około-rockowy angloameryki. Panów miałem przyjemność oglądać już 3 razy - na OFF Festivalu 2009, w Teatrze Rozrywki w Chorzowie (12.11.10) i w krakowskim klubie Studio (22.02.11), tak więc będzie to już czwarty raz w ciągu dwóch lat kiedy będę mógł skakać w rytm England, Blood Buzz Ohio, Mistaken for Strangers i Mr. November. Tak, to będzie wspaniały festiwal.

Jakby tego było mało, zaledwie niecałą godzinę temu ogłoszono kolejną gwiazdę Selector Festivalu - będzie nią formacja Crystal Castles. Szczerze mówiąc nigdy nie rozumiałem ich fenomenu, a Open'erowego występ z 2009 roku nie zapamiętałem jakoś szczególnie, no może poza brakiem telebimów, świateł i złym nagłośnieniem. Może to dlatego, że stałem gdzieś z tyłu namiotu podchodząc do niego zupełnie neutralnie. Cóż, może w czerwcu zmienię zdanie, w końcu ich występy też są dobrym polem do analizy, zwłaszcza sfera interakcji artysta-widz. Zobaczymy.

Na koniec chciałbym zaserwować zwiastun możliwości deadmau5a, więc jeśli jeszcze zastanawiasz się czy jechać na Open'era, bądź jesteś fanem M.I.A. i nie wiesz czy warto jechać tylko na jeden dzień... ja twierdzę, że warto.


Pozdrawiam

P.S. Wybaczcie, ale nie mogę się powstrzymać i wkleję jeszcze jeden utwór deadmau5a, niestety nie wykonywał go jak na razie na żywo, mam nadzieję, że zmieni zdanie, bo jest on dla mnie ucieleśnieniem nowoczesnego dobrego technopodobnego brzmienia, które nie przytłacza bitem, ale pozwala bardzo dobrze wejść w atmosferę. Porównanie może wydać się trochę ryzykowne, ale podobne zagranie widzę u Trenta Reznora, chociażby w muzyce do Social Network. Klimat niepowtarzalny.
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz